środa, 21 września 2016

Który to już raz.

Kiedy Cię ostatni raz zobaczyłam, myślałam ,że to już koniec ..
Później wmawiałam sobie ,że nic się nie wydarzyło
ale w głębi duszy , na dnie mojego serca..
wiedziałam.
Wiedziałam,że mi się to nie przyśniło.
Obejmowałeś mnie tak jak kiedyś.
Uśmiechałeś się, wykorzystywałeś mnie.
Znowu. 
Znowu wzbudziłeś we mnie nadzieje.
A później .. 
Bezczelnie 
tak jak zawsze
mi ją odebrałeś. 
Chciałabym Cię uderzyć, pozbyć się Ciebie z mojego życia.
Ale nie mogę.
Zrobiłabym sobie jeszcze większą krzywdę .
Bo takie dawanie mi nadziei
raz na jakiś czas..
wystarcza mi bym utrzymała się przy życiu.

Nie mogę pojąć dlaczego sobie to robię. 
Kiedy już o nim zapominam, on się nagle pojawia w moim życiu.
Jest tylko w nim przez półgodziny, a wywraca je o 360 stopni. 
Nie kocham go. Nigdy nie kochałam. To czyste zauroczenie. I sentyment. Tak , sentyment. Tylko. 
Oszukiwanie siebie jest teraz najlepsze. ~ Szukam nazwy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz