Kiedy Cię ostatni raz zobaczyłam, myślałam ,że to już koniec ..
Później wmawiałam sobie ,że nic się nie wydarzyło
ale w głębi duszy , na dnie mojego serca..
wiedziałam.
Wiedziałam,że mi się to nie przyśniło.
Obejmowałeś mnie tak jak kiedyś.
Uśmiechałeś się, wykorzystywałeś mnie.
Znowu.
Znowu wzbudziłeś we mnie nadzieje.
A później ..
Bezczelnie
tak jak zawsze
mi ją odebrałeś.
Chciałabym Cię uderzyć, pozbyć się Ciebie z mojego życia.
Ale nie mogę.
Zrobiłabym sobie jeszcze większą krzywdę .
Bo takie dawanie mi nadziei
raz na jakiś czas..
wystarcza mi bym utrzymała się przy życiu.
Nie mogę pojąć dlaczego sobie to robię.
Kiedy już o nim zapominam, on się nagle pojawia w moim życiu.
Jest tylko w nim przez półgodziny, a wywraca je o 360 stopni.
Nie kocham go. Nigdy nie kochałam. To czyste zauroczenie. I sentyment. Tak , sentyment. Tylko.
Oszukiwanie siebie jest teraz najlepsze. ~ Szukam nazwy.